Typ facetów jakich szczerze nie znoszę.
Ma stanowisko. Stanowisko jest ważne bo wiąże się z posiadaniem gotówki i paszportu Polsatu. Złotego. Koniecznie. Stanowisko budzi respekt wśród mężczyzn, którym nie udało się go zdobyć. Mamona przyciąga kobiety. Lecą jak ćmy do świecy. Takiemu wszystko wolno. I od tego w dupie się przewraca.
Dyrektor ma żonę. Ba, co tam żona. Dyrektor ma dwójkę dzieci, z czego starsze jest niewiele młodsze ode mnie. Dyrektor uparł się, że to na mnie spadnie ten zaszczyt zostania jego kochanką i robienia mu laski w przerwie na lunch. W zamian za możliwość wożenia dupy, w tajemnicy oczywiście i wiejskimi drogami, na siedzeniu pasażera jego nowej fury.
Nie lubuję się w zabawianiu faceta, który oprócz dóbr majątkowych nie powala ani aparycją, ani manierami, ani intelektem.
Grzecznie odmówiłam. Raz, drugi i trzeci. Jak grochem o ścianę.
Dyrektor za kołnierz nie wylewa. Wysyła po pijaku sprośne sms-y i jest święcie przekonany, że to niezwykle podniecające. Jak bardzo tępy musi być facet żeby nie docierało do niego jak bardzo się poniża żebrząc o seks. Jak bardzo obrzydliwe są teksty, że żona już mu nie daje, że trzeba go pocieszyć. Koniecznie na kolanach.
Nie dociera do niego, że jest obleśnym typem.
Przecież muszę się droczyć skoro inne panny zabijają się w korytarzu o własne nogi, żeby tylko znaleźć się bliżej niego. Dać dupy dyrektorowi to przecież musi być coś. Dyrektor to nie Rysiek spod sklepu, ani Zbyszek co pracuje w mięsnym.
Prawda jest taka, że żadna by na Dyrektora nie spojrzała gdyby nie kasa.
Ameryki nie odkryłam :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz