niedziela, 4 października 2015

Niewierny

Poznałam go dawno temu, w czasach niezbyt szalonej młodości spedzonej głównie na siedzeniu z nosem w książkach. Kryminałach konkretnie. Wtedy był miłym, niewinnym chłopcem. W okresie dorastania nawet umówiłam się z nim na randkę, ale nie zaskoczyło. Odezwał się po latach. Przyjechał i zaprosił na obiad. Piękny jak młody bóg. W tę twarz mogłabym gapić się godzinami, a ciało... może pominę co zrobiłabym z ciałem. Adonis ten blondwłosy nie pozostawił mi złudzeń i od razu opowiedział o swojej partnerce życiowej.
Podkreślił, że zazdrosne z niej dziewczę, więc lepiej będzie jeśli nie dowie się o naszym spotkaniu. Że dziewczę zazdrosne to mnie akurat nie dziwiło, ale żeby od razu spotykać się w wielkiej tajemnicy?

Młody bóg zaczął regularnie dzwonić i pisać. Zawsze w godzinach pracy, w końcu wieczorami był już w domu z nią. Niepotrzebne ryzyko. Jako, że niezbyt optymistycznie podchodzę do wizji pozostania kochanką, z którą trzeba spotykać się gdzieś poza miastem w tanim hoteliku (lub w drogim, co za różnica) to szybko spławiłam oblubieńca.
Słyszałam później, że ożenił się i spłodził syna. Pomyślałam, że ustatkował się i przestał maczać swojego penisa gdzie popadnie.
Jakże się myliłam.
Spotkałam go ostatnio. Był z moją znajomą. Gruchali jak zakochane gołąbeczki.
Żona święcie przekonana, że małżonek jest w delegacji służbowej została w domu.

Zbrzydł w moich oczach momentalnie. Nos mu się wydłużył. Uśmiech ma parszywy. Dziwny zgryz. Obrzydliwy facet. Obleśny nawet.

I współczuję tej kobiecie, która zdecydowała się dać mu potomstwo.

Chlipanie w kakao

Po wspaniałych wakacjach pełnych rozrywek wszelakich i miłosnych uniesień (choć przyznać trzeba, że z miłością to one wiele wspólnego nie miały) przyszedł czas na jesień. Na długie ciemne wieczory, nadmiar wina i kilogramów. I chlipanie w kakao. Że biedna jestem. Że nikt nie przytula. Że nikt nie kocha. Że nawet kot dupą się odwraca i rzuca nienawistne spojrzenia. Perspektywy na znalezienie kogoś kto z własnej, nieprzymuszonej woli zajmie się moim poczuciem własnej wartości maleją z każdym tygodniem. No bo jak tu poznać kogoś siedząc pod kołdrą. Pod moją znajdują się tylko roztocza. Podobno.